Pages Menu
Categories Menu
Zanieczyszczenie powietrza staje się coraz większym zabójcą

Zanieczyszczenie powietrza staje się coraz większym zabójcą

ROZMOWA Z PROF. PIOTREM KUNĄ, KIEROWNIKIEM KLINIKI CHORÓB
WEWNĘTRZNYCH, ASTMY I ALERGII UNIWERSYTECKIEGO SZPITALA KLINICZNEGO IM. N. BARLICKIEGO W ŁODZI.

Smog, zanieczyszczenie środowiska odgrywają coraz większą rolę w zachorowalności na inne schorzenia. I to już nie tylko tak wydawałyby się oczywiste jak astma czy alergia, ale i nowotwory. A wśród nich tak odległe od układu oddechowego jak rak pęcherza moczowego. Czy istotnie nasze środowisko, coraz bardziej zanieczyszczone, smog, są dla nas tak groźne?

Istotnie, tak jest. Zanieczyszczenie środowiska, jak podają statystyki, przekłada się na 50 tys. przedwczesnych zgonów w Polsce w ciągu roku, albo inaczej, skraca nasze życie średnio o ok. 5 lat. I nie chodzi tylko o smog, na którego powstawanie ma wpływ wiele czynników, a przede wszystkim warunki atmosferyczne – temperatura powietrza, wilgotność, siła wiatru, ale o dużo szerzej pojęte zanieczyszczenie powietrza pyłem zawieszonym, w którym są np. drobiny nawozów sztucznych i innych związków chemicznych, nawiewanych z wysuszonych pól.

Mówiąc o tych zanieczyszczeniach powietrza, przede wszystkim wymienia się pyły zawieszone.

I nie bez powodu. Najgroźniejsze są te najdrobniejsze. Te, które nie zatrzymują się w drogach oddechowych, ale przenikają przez barierę płuca-krew i docierają do całego organizmu. A jest ich całe mnóstwo, bo pył zawieszony nie jest jednorodny, zawiera bardzo dużo szkodliwych dla ludzi związków chemicznych, z których wiele ma udowodnione działanie kancerogenne.

Kiedyś uważano, że to, co nas truje z powietrza, wydostaje się z zakładów przemysłowych. Ale to nie przemysł jest jedynym winowajcą.

Nie, przynajmniej nie w Polsce. O wiele większym zabójcą są indywidualne gospodarstwa domowe, w których pali się w piecach wszystkim, czym popadnie, a jeśli nawet jest to paliwo przeznaczone do palenia w piecach, to jest ono kiepskiej jakości. To sytuacja charakterystyczna dla okresu zimowego, kiedy w pyle zawieszonym znajdują się w ogromnych ilościach związki węgla, siarki i azotu. Jest to zjawisko tzw. smogu zimowego, podczas gdy smog letni, występujący przy bezchmurnej pogodzie i przy wysokich temperaturach, pochodzi głównie z transportu.

Czyli spaliny samochodowe?

I nie tylko spaliny, choć one faktycznie mają spory udział w zanieczyszczeniu środowiska. To, co znaleźć można w spalinach, zależy oczywiście od rodzaju silnika oraz rodzaju filtrów. A ponieważ wielu Polaków wciąż sprowadza stare samochody, bez odpowiednich, wymaganych zabezpieczeń, w gazach wydechowych mogą się znajdować i wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne, i tlenki azotu, tlenek węgla, metale ciężkie, benzen. To wszystko, co nas truje. Poza spalinami niebezpieczne są związki, które powstają na skutek ścierania się opon, asfaltu, klocków i tarcz hamulcowych, co ma miejsce zwłaszcza podczas hamowania.

Również w naszym kraju pojawia się coraz więcej samochodów hybrydowych, z założenia bardziej przyjaznych środowisku niż tradycyjne spalinowe. Czy faktycznie mniej szkodzą i można je uznać za „zielone”, czyli ekologiczne? Samochód ekologiczny nie emituje szkodliwych substancji i związków do atmosfery, a jego produkcja opiera się na naturalnych źródłach energii.

Z pewnością są dużo bardziej przyjazne człowiekowi i środowisku, i jak najbardziej mogą być zdrowszą alternatywą dla samochodów tradycyjnych. Nawet wykazano w badaniach, że ich niepożądane działania są o ok. 30-40 proc. mniejsze niż samochodów spalinowych. A to bardzo dużo. Tę przewagę hybryd szczególnie widać podczas jazdy, a raczej stania, w korkach, czyli przy niskich prędkościach oraz podczas ruszania i hamowania. Tak więc, gdy jeździmy po mieście, hybryda okazuje się zdecydowanie bardziej ekologiczna niż tradycyjny samochód.

Byłoby więc dobrze, gdyby na naszych drogach jeździło ich jeszcze więcej. Ale dla większości Polaków przeszkodą są ceny hybryd.

To już sprawa dla polityków, odpowiadających za podatki na samochody, oraz osób zajmujących się transportem drogowym w naszym kraju. Powinny być jakieś ulgi podatkowe, formy zachęty do kupna takich samochodów, które mniej szkodzą środowisku. Poza tym trzeba podkreślić, że my sami sobie szkodzimy, nie dbając o środowisko i jeżdżąc kopcącymi samochodami, skracamy nasze życie i trujemy się, żeby dostać raka. A prawo nie przewiduje sankcji za takie działania, a jeśli nawet, to nie kontroluje, jak są one egzekwowane.

Wracając do początku naszej rozmowy, do degradacji naszego środowiska, a w szczególności powietrza. W rankingu najbardziej istotnych czynników wpływających na stan zdrowia człowieka znalazło się ono na siódmym miejscu – na sto innych, wymienionych przez WHO. Mamy się czego bać…

Oczywiście. Dlatego, poza obniżaniem samej emisji zanieczyszczeń powietrza, tak ważna jest świadomość społeczna i edukacja ukierunkowana na proekologiczne zachowania. W ostatnich danych Światowej Organizacji Zdrowia zanieczyszczenie środowiska znalazło się na drugim miejscu po nieleczonym nadciśnieniu tętniczym jako największy zabójca ludzkości na świecie. Trzeba też mieć na uwadze, że tak dużo zależy właśnie od zmiany stylu życia, choć nie na wszystko mamy wpływ. Np. zmiany klimatyczne spowodowały, że zmienił się okres pylenia. Dziś praktycznie rośliny pylą przez cały rok, co przekłada się na wzrost zachorowań na alergię i astmę. A i te pyłki są inne niż kiedyś, bo rośliny mutują, pojawiają się nowe gatunki. Po 50 latach badań nad pyłkami okazało się, że stają się one coraz bardziej agresywne i jest ich dużo więcej.

To dlatego, jak Pan to kiedyś określił, alergie są dżumą XXI wieku?

To cena, którą płacimy za rozwój cywilizacji, ale przecież nie musi być ona tak wysoka.

Rozmawiała Bożena Stasiak