Pages Menu
Categories Menu
Opieka skoordynowana  w kardiologii – cel nadrzędny: redukcja śmiertelności

Opieka skoordynowana w kardiologii – cel nadrzędny: redukcja śmiertelności

Rozmowa z prof. dr. hab. n. med. Mariuszem Gąsiorem, kierownikiem III Katedry i Oddziału Kliniki Kardiologii Śląskiego Uniwersytetu Medycznego, SCCS Zabrze.

Panie Profesorze, czy dziś już możemy powiedzieć, że każdy polski pacjent ze schorzeniami sercowo-naczyniowymi ma zapewnioną opiekę skoordynowaną? W zeszłym roku wystartował program „KOS – zawał”, czyli właśnie koncepcja takiej kompleksowej opieki.

Jak sama Pani zauważyła, to „KOS – zawał”, co oznacza, że program dotyczy określonej grupy chorych, tych, którzy przeszli zawał mięśnia sercowego. To bardzo dobry program, a pomysł wziął się z naszych, lekarzy kardiologów, obserwacji. Zauważyliśmy, że o ile mamy świetne wyniki w angioplastyce i naprawdę nie mamy się czego wstydzić w porównaniu z krajami Europy Zachodniej, to dużo gorzej jest już później, po wypisie ze szpitala, bo pacjent jest zazwyczaj pozostawiony bez właściwej opieki kardiologicznej. I czuliśmy ten dysonans, bo z jednej strony pacjent wychodzi od nas w większości przypadków w znakomitej formie, w szpitalu był dobrze zaopatrzony, a po wyjściu z niego ma utrudniony dostęp do opieki kardiologicznej.

Skrzyknęła się więc grupa kardiologów, spotkaliśmy się z przedstawicielami Agencji Oceny Technologii Medycznych, Ministerstwa Zdrowia i płatnikiem – i tak oto powstał projekt kompleksowej opieki specjalistycznej po zawale serca, w skrócie określany jako „KOS – zawał”.

Na czym konkretnie polega ten program?

KOS obejmuje diagnostykę zawału, terapię zgodnie ze wskazaniami klinicznymi, ambulatoryjną opiekę specjalistyczną, rehabilitację, zabiegi rewaskularyzacyjne czy wszczepienie urządzeń wysokoenergetycznych bądź rozruszników serca w okresie 12 miesięcy od wystąpienia zawału. Program tej kompleksowej opieki zakłada, żeby pacjent miał zapewnione co najmniej cztery wizyty w ciągu roku u kardiologa, a pierwsza powinna się odbyć do sześciu tygodni od zawału, żeby miał bezlimitowy dostęp do rehabilitacji, do dwóch tygodni po zawale i, co istotne, to wszystko ma zapewnić mu ośrodek, który leczył go w ostrej fazie, będący dla niego ośrodkiem koordynującym. W każdej placówce, która ma podpisaną umowę na realizację programu, pacjent będzie miał zagwarantowaną realizację świadczeń, polegających na zaplanowaniu leczenia, wyznaczaniu terminów wizyt, zgodnie z indywidualnymi wskazaniami.

Brzmi wspaniale. Czyli, żadnych problemów z otrzymaniem skierowania od lekarza podstawowej opieki, wielomiesięcznymi oczekiwaniami na wizytę do kardiologa, już nie mówiąc o dostaniu się na rehabilitację?

Program rodzi się powoli, ale są na niego pieniądze, więc jestem dobrej myśli i sądzę, że odniesie sukces. A sukces w tym przypadku to przede wszystkim poprawa jakości życia i zmniejszenie śmiertelności z powodu zawału. Jednak pierwszym sukcesem było już samo to, że dogadali się trzej partnerzy – lekarze, Ministerstwo Zdrowia i płatnik – NFZ. A o to, jak wiemy, wcale nie jest łatwo.

Czy kompleksowa opieka kardiologiczna będzie dotyczyła wyłącznie pacjentów po zawale? A co z chorymi z niewydolnością serca, którzy, jak mi się wydaje, są o wiele liczniejszą grupą?

Dla tej grupy też jest opracowywany model opieki kompleksowej, bo istotnie dla tych chorych taki program jest bardzo potrzebny. U dwóch trzecich chorych z niewydolnością serca przyczyną jest choroba wieńcowa i jej powikłania, w tym zawał serca. To grupa heterogenna, o wiele liczniejsza, z wieloma schorzeniami współistniejącymi, starsza od grupy zawałowej. O ile średni wiek zawałowca wynosi 66 lat, to chorego z niewydolnością serca – 74 lata. Śmiertelność w grupie chorych z niewydolnością serca wynosi 30 proc., podczas gdy w grupie zawałowej – kilkanaście. Rocznie dochodzi w Polsce do ok. 70 tys. zawałów, podczas gdy w ciągu roku hospitalizujemy 160-170 tys. pacjentów z niewydolnością serca.

To wszystko sprawia, że taki chory szczególnie wymaga kompleksowej opieki. I taki model, jak już wspomniałem, jest tworzony, ma być pilotażowo wdrażany od końca tego roku, jest na to zgoda i aktualnie w Ministerstwie Zdrowia trwają prace z grupą ekspertów, w tym ekspertów Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego – m.in. Profesor Jadwigą Nessler. Jednak jego realizacja będzie bardziej skomplikowana niż realizacja KOS, m.in. z powodu heterogenności grup pacjentów i konieczności włączenia lekarzy rodzinnych, oddziałów internistycznych czy innych specjalistów. W zawale koncepcja opieki skoordynowanej jest łatwiejsza do zrealizowania.

Bardziej skomplikowana, ale możliwa?

KOS od razu był wdrażany w całej Polsce, natomiast skoordynowana opieka w niewydolności serca będzie wdrażana najpierw pilotażowo, w kilku ośrodkach. Właśnie dlatego, żeby wyłapać ewentualne niedociągnięcia i jeszcze się czegoś nauczyć, skorygować. Dodatkowo do programu szerzej zostaną włączeni lekarze podstawowej opieki, wzmocnione mają być oddziały internistyczne. Bo wypracowanie form współpracy jest również jednym z celów opieki skoordynowanej. Opieka kompleksowa zawsze polega na tym, żeby najpierw coś połączyć, a w efekcie – poprawić.

Rozmawiała Bożena Stasiak

Opieka skoordynowana w kardiologii – cel nadrzędny: redukcja śmiertelności
Oceń ten artykuł