Pages Menu
Categories Menu
Cukrzyca pogarsza rokowanie

Cukrzyca pogarsza rokowanie

Z PROF. DR. HAB. N. MED. ZBIGNIEWEM KALARUSEM, KIEROWNIKIEM KATEDRY KARDIOLOGII, WRODZONYCH WAD SERCA I ELEKTROTERAPII
ŚLĄSKIEGO UNIWERSYTETU MEDYCZNEGO W ZABRZU, ROZMAWIA KATARZYNA PINKOSZ.

Powikłania sercowo-naczyniowe cukrzycy to jedne z najpoważniejszych powikłań cukrzycy. Jak widzi je kardiolog?

Faktycznie są to najpoważniejsze powikłania cukrzycy. Prowadziliśmy nawet badania na ten temat, które już opublikowaliśmy. Ponad połowa osób trafiających do naszej kliniki z rozpoznaniem zawału serca ma cukrzycę. Zawsze, gdy do szpitala trafia pacjent z zawałem serca, trzeba sprawdzić, czy nie choruje na cukrzycę. Wiemy od wielu lat, że cukrzyca prowadzi do miażdżycy, a chorzy stają się chorymi kardiologicznymi. Z drugiej strony, gdy trafiają do nas pacjenci ze schorzeniami sercowo-naczyniowymi, to trzeba sprawdzić, czy nie mają nierozpoznanej wcześniej cukrzycy.

Często zdarza się, że u osób po zawale cukrzyca wcześniej nie była rozpoznana?

Tak. Przeprowadzamy badania u każdego chorego z zawałem serca. Ok. 10 proc. z nich nie ma wcześniej rozpoznanej cukrzycy. Bardzo ważne jest, aby chorych kardiologicznie badać pod kątem cukrzycy. Rokowanie pacjentów z chorobą wieńcową, niewydolnością serca jest zależne od odpowiedniej diagnostyki i leczenia kardiologicznego, a także od dobrego leczenia cukrzycy. Wymaga to kompleksowej opieki. Mamy ten komfort, że w naszym szpitalu pracują również diabetolodzy, którzy konsultują naszych pacjentów pod kątem cukrzycy.

Czy pacjent, który ma zawał i jednocześnie cukrzycę, rokuje gorzej od chorego po zawale, który nie ma cukrzycy?

Tak, cukrzyca pogarsza rokowanie – dotyczy to zarówno pacjentów po zawale serca, jak i z innymi chorobami sercowo-naczyniowymi. Tacy pacjenci mają bardziej zaawansowane zmiany miażdżycowe w tętnicach wieńcowych, leczy się ich trudniej, rokowanie jest gorsze. Oczywiście wiele zależy również od tego, jak długo chory ma cukrzycę, czy dobrze ją leczy. Zarówno w kardiologii, jak i diabetologii potrzebna jest współpraca zespołu terapeutycznego z pacjentem. Ważne jest, by chory stosował się do odpowiednich zaleceń dotyczących trybu życia i stosowania leków. Cukrzyca zwiększa ryzyko wystąpienia choroby wieńcowej, zawału serca czy niewydolności serca. A jeśli pacjent ma któreś z tych schorzeń i dodatkowo cukrzycę, to jego rokowanie jest gorsze niż pacjentów ze schorzeniami kardiologicznymi bez cukrzycy.

Jako kardiolog jak patrzy Pan na nowe leki przeciwcukrzycowe, które są skuteczne zarówno w leczeniu cukrzycy, jak i chorób kardiologicznych?

Jestem przekonany, że jest to bardzo przyszłościowa forma leczenia chorych z niewydolnością serca i cukrzycą. Są dowody naukowe, publikacje w bardzo renomowanych czasopismach pokazujące, że stosowanie nowych leków przeciwcukrzycowych u chorych z rozpoznanym schorzeniem sercowo-naczyniowym i cukrzycą poprawia rokowanie. Chorzy są rzadziej ponownie hospitalizowani, niższa jest też śmiertelność. Bardzo trudną grupą chorych są pacjenci z niewydolnością serca. Są badania – i pierwsze pozytywne wyniki – że te leki pomagają również chorym z niewydolnością serca, którzy nie mają cukrzycy. Jest wiele potencjalnych mechanizmów, które powodują tak dobre efekty. Wydaje mi się, że te nowe leki są przyszłością farmakoterapii chorych kardiologicznie i chorych z cukrzycą. Inhibitory SGLT2 to leki, które wpływają korzystnie na stężenie glukozy, ponieważ ułatwiają wydzielanie glukozy z moczem. Okazuje się, że takie działanie ma również pozytywny wpływ na układ sercowo-naczyniowy. Inhibitory SGLT2 działają moczopędnie, sodopędnie, wpływają na ukrwienie kłębuszków nerkowych.

Diabetolodzy mówią o dwóch grupach nowych leków; czy z kardiologicznego punktu widzenia obie te grupy są równie skuteczne?

O tych lekach więcej wiedzą diabetolodzy, ponieważ zajmują się nimi od lat. Obydwie grupy mają bardzo dobre opublikowane wyniki badań. W przypadku jednej i drugiej grupy leków są dowody naukowe świadczące o ich korzystnym wpływie na rokowanie u chorych kardiologicznych. Myślę, że obie te grupy doskonale się uzupełniają.

Czy wspominał Pan, że bardzo ważna jest współpraca kardiologów z diabetologami. Jak ona się rozwija?

Jestem gorącym zwolennikiem tej współpracy, staramy się od wielu lat ją rozwijać. Jestem przekonany, że to ogromna korzyść dla pacjentów. Jak wspomniałem, jeżeli mamy chorego z bardzo ciężką chorobą, którą jest niewydolność serca, a jednocześnie ma on cukrzycę, to optymalne leczenie zarówno niewydolności serca, jak i cukrzycy wpływa na dalsze rokowanie. Jeśli będziemy leczyć idealnie niewydolność serca, a cukrzyca nie będzie dobrze prowadzona, to rokowanie chorego będzie dużo gorsze. Podobnie w odwrotnym przypadku. Współpraca jest konieczna, a korzyści dla pacjentów ogromne.

W zjeździe Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego uczestniczą również
diabetolodzy?

Oczywiście, i jest to bardzo istotne. Jako przykład podam, że zaplanowane są sesje interdyscyplinarne, z diabetologami, nefrologami czy hiperternsjologami. Jedna z sesji jest zatytułowana „Kardiologia dziedziną interdyscyplinarną”. Jestem zwolennikiem współpracy ze specjalistami różnych dziedzin medycyny. Możemy wiele się od nich nauczyć, a mam nadzieję, że oni od nas też. Takie wspólne działanie przynosi korzyści przede wszystkim pacjentom.